Audyt sklepu internetowego – jak zrobić go mądrze i nie utknąć w „ładnym raporcie”
Audyt sklepu internetowego to moment, w którym przestajesz zgadywać i zaczynasz widzieć, dlaczego sklep nie rośnie tak, jak powinien. Zamiast opisywać „co jest nie tak” na 40 stronach, sensowny audyt pokazuje: gdzie odpadają klienci, co hamuje Google i które poprawki dadzą najszybszy efekt.
Poniżej masz inną wersję artykułu – bardziej „procesową”, z naciskiem na to, jak podejść do audytu krok po kroku.
Co audyt sklepu powinien dać na końcu?
Dobre podsumowanie audytu to nie lista błędów, tylko:
- 3–5 największych blokad wzrostu (najczęściej: indeksacja, kategorie, karty produktu, koszyk),
- plan wdrożeń w kolejności (najpierw to, co daje szybki zwrot),
- metryki sukcesu (po czym poznasz, że poprawka działa).
Jeśli po audycie nie wiesz, co robić w pierwszym tygodniu – to nie był audyt, tylko opis.
Krok 1: Sprawdź „lejki” – gdzie uciekają pieniądze?
Zanim wejdziesz w SEO i UX, odpowiedz sobie na pytanie: w którym miejscu procesu zakupowego odpada najwięcej osób.
W audycie warto sprawdzić 4 etapy:
- wejście na kategorię / produkt,
- dodanie do koszyka,
- rozpoczęcie checkoutu,
- zakup.
Jeżeli masz dużo wejść na produkty, a mało koszyków – problem jest zwykle na karcie produktu (informacje, zdjęcia, warianty, cena vs wartość).
Jeżeli koszyki są, a zakupy nie – problem jest w checkout (koszty dostawy, formularze, płatności, zaufanie).
Krok 2: Audyt techniczny SEO – czy sklep jest „przyjazny do indeksowania”?
W sklepach internetowych Google często marnuje czas na strony, które nie powinny istnieć w indeksie: filtry, sortowania, strony paginacji, parametry z kampanii. Skutek: ważne kategorie i produkty są odwiedzane rzadziej, a widoczność rośnie wolniej.
Najważniejsze rzeczy do kontroli:
- czy filtry/sortowania nie tworzą tysięcy indeksowanych URL-i,
- czy canonicale wskazują właściwe strony,
- czy w sitemapie są tylko strony, które mają rankować,
- czy nie ma masy 404 i błędnych przekierowań,
- czy „główne” wersje stron nie mają duplikatów (np. różne warianty adresu).
Tutaj często wychodzą „niewidoczne” problemy, które blokują SEO bardziej niż treść.
Krok 3: Audyt kategorii – czy da się kupować i czy da się to znaleźć w Google?
Kategorie to centrum sklepu. Z punktu widzenia SEO – to miejsca, które mogą zbierać ruch na frazy ogólne. Z punktu widzenia klienta – to miejsca, gdzie porównuje i wybiera.
Na kategoriach zweryfikuj:
- czy jest jasne H1 i sensowny tytuł (zgodny z intencją),
- czy opis pomaga wybrać (a nie jest „wypełniaczem”),
- czy są wskazówki zakupowe: na co zwrócić uwagę, dla kogo, różnice modeli,
- czy sortowanie i filtry są użyteczne na mobile,
- czy nie chowasz kluczowych podkategorii (np. w stopce, zamiast w treści).
W wielu sklepach poprawa kategorii daje wzrost szybciej niż dłubanie w blogu.
Krok 4: Audyt kart produktowych – czy karta „sprzedaje”, czy tylko informuje?
Karta produktu powinna odpowiadać: co to jest, co dostanę, kiedy, za ile, czy warto i czy to bezpieczne.
Krytyczne elementy do sprawdzenia:
- CTA (dodaj do koszyka) widoczne bez scrolla,
- dostępność i czas dostawy jasno podane,
- koszty dostawy (albo chociaż progi darmowej dostawy),
- zdjęcia w jakości, która nie budzi wątpliwości,
- parametry i konkret (tabele, porównania, zastosowanie),
- opinie i pytania klientów (nawet kilka daje efekt),
- „zbijanie obiekcji”: zwroty, gwarancja, autentyczność, serwis.
Najczęstszy problem: karta jest ładna, ale brakuje argumentów, które domykają decyzję.
Krok 5: Audyt koszyka i checkout – najkrótsza droga do wzrostu konwersji
Jeśli chcesz szybkich efektów, tu zwykle jest najwięcej do ugrania.
W audycie sprawdź:
- czy można kupić bez konta,
- czy użytkownik zna koszty dostawy zanim wpisze 15 pól,
- czy formularze są krótkie i „prowadzą za rękę”,
- czy płatności są proste i popularne,
- czy błędy są czytelne (a nie frustracyjne),
- czy nie ma rozpraszaczy (banery, popupy, menu w checkout).
Każde dodatkowe tarcie w tym miejscu kosztuje realne pieniądze.
Krok 6: Audyt szybkości i mobile – bo większość ruchu jest z telefonu
W e-commerce „działa szybko” znaczy: użytkownik może przewijać, filtrować i dodawać do koszyka bez czekania. Nawet jeśli desktop jest super, mobile potrafi zabijać wyniki.
Do sprawdzenia:
- ciężkie zdjęcia (brak WebP/AVIF),
- zbyt dużo skryptów (chaty, popupy, tracking),
- skaczący layout,
- wolne filtrowanie / długi czas odpowiedzi.
Krok 7: Zaufanie i wiarygodność – często niedoceniany element audytu
Użytkownik może lubić produkt i cenę, ale jeśli sklep wygląda „niepewnie”, nie kupi.
Elementy, które powinny być oczywiste:
- dane firmy i kontakt,
- zwroty/reklamacje napisane prosto,
- opinie i oceny,
- czytelne informacje o dostawie,
- spójność komunikatów (bez chaosu i sprzecznych informacji).
Jak spisać rekomendacje po audycie? (żeby ktoś to faktycznie wdrożył)
Najlepiej działa format:
- Problem → Skutek → Rekomendacja → Priorytet → Jak zmierzyć efekt
Przykład w praktyce:
- Problem: filtrowanie tworzy tysiące URL-i
- Skutek: duplikacja, marnowanie crawl budget
- Rekomendacja: uporządkować indeksację filtrów + canonicale
- Priorytet: P0
- Pomiar: spadek liczby stron w indeksie (śmieci) + wzrost widoczności kategorii
Podsumowanie
Audyt sklepu internetowego ma sens wtedy, gdy kończy się konkretną listą wdrożeń, a nie „ładnym opisem”. Najczęściej największe pieniądze leżą w: checkout, kartach produktu, porządku w indeksacji oraz dopracowaniu kategorii.



Opublikuj komentarz